Mac OS X to jednak lekka bestia jest
Mój Mac standardowo miał zainstalowane 2GB RAMu. Jako, że doświadczenia z PCtów i możliwość obsłużenia do 8GB przez mój komputer, sprawiły, że rozszerzyłem pamięć o dodatkowe 6GB. Od razu powiem, że przy 2GB wcale nie narzekałem na wydajność w codziennej pracy (przeglądarka, klient mail, komunikator, klient Twittera, iTunes, jakiś edytor tekstu), ale używam również cięższych aplikacji typu Lightroom czy Photoshop.
Przy posiadaniu 2GB pamięci mój Mac, gdy uruchomione były wszystkie z wymienionych aplikacji (poza tymi graficznymi), bez problemu radził sobie w codziennych zastosowaniach. Gorzej bywało gdy chciałem skorzystać z Lr czy Photoshopa. Lightroom z odpaloną przeglądarką, mailem i komunikatorem jeszcze jakoś funkcjonował. Gdy do tego włączyłem jeszcze PSa, mogłem już zapomnieć o komfortowej pracy. Kiedyś zdarzyło mi się nawet, że programy Adobe wraz z iTunes'em, Safari i Mailem zawiesiły Findera. Dosłownie spanikowałem, nie mogłem zrobić nic. Wyłączenie oraz usypianie laptopa nie pomogło, bo Finder nadal był zwieszony.
Mając więc te 2GB przyjąłem taktykę, że będą uruchomione albo codzienne aplikacje, albo tylko programy graficzne. Powiem szczerze, że gdy pojawiła się możliwość wymiany pamięci RAM na większą, od razu z niej skorzystałem. Nie spodziewałem się, że od razu mój Mac stanie się zauważalnie szybszy, liczyłem, że tak jak w Windowsie, te wszystkie aplikacje zaczną wykorzystywać sobie większą pamięć i zauważę chociaż drobną różnicę.
Teraz, gdy mam już od paru dni 8GB RAMu powiem szczerze, że gdyby nie fakt, że korzystam z programów graficznych, pluł bym sobie w brodę, że wydałem pieniądze na to rozszerzenie. Zestaw do pracy codziennej wcale nie podbiera sobie większej ilości pamięci, nadal jest to poniżej 2GB. Jedyne do czego wykorzystuję tą pamięć to wspomniany wcześniej Lightroom i Photoshop.
To co mnie dziwi i czemu powstał ten wpis to fakt, że interesujący jest sposób zarządzania pamięcią w Mac OS Xie. Z moich doświadczeń z Windowsami wynikało, że ile by tego RAMu nie było, system i tak sobie go wykorzysta. W Snow Leopardzie mam wrażenie, że 2GB to ilość pamięci w sam raz dla tego komputera. Nie dziw mnie więc czemu w nowych MacBookach Air nadal standardowo montowane jest tylko 2GB RAMu, po prostu dla większości ludzi byłoby to zbędne.


